poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Prologue: Gina returns

Witam wszystkich w urodziny Gwen! Przed Wami dzisiaj prolog, a wkrótce pojawi się rozdział pierwszy!

*****************************************************************

Rudowłosa osiemnastolatka pakowała ostatnie rzeczy do walizki leżącej na jej łóżku w jednym z małych pokoi akademika. Gwen Crimson od kilku lat uczęszczała do liceum oddalonego od jej domu o kilkaset kilometrów, a dojazd do szkoły zajmowałby jej około siedem godzin w jedną stronę, więc nie było mowy o codziennych dojazdach. Gina przyzwyczaiła się do mieszkania na walizkach, więc gdy wracała na wakacje i święta do domu tylko przepakowywała walizki. Poza tym, w roku szkolnym większość rzeczy miała ze sobą.
Dziewczyna obejrzała się dookoła i z ulgą stwierdziła, że spakowała już wszystkie swoje ubrania, więc pozostaje jej tylko załadować resztę rzeczy. Na szczęście nie musiała targać tego wszystkiego sama. Ojciec przyjaciółki odwoził ją do domu, bo zwyczajnie  było im po drodze. Olivia, jej współlokatorka, mieszkała jeszcze godzinę drogi dalej, niż Gwen, więc co roku przyjeżdżały i odjeżdżały razem. Drzwi do pokoju otworzyły się z rozmachem, do środka wpadła zapłakana brunetka.
- Livia, co się stało? – zdziwiła się Gina porzucając na chwilę pakowanie.
- Derek mnie rzucił. A w sumie to ja rzuciłam jego – wymruczała w poduszkę, którą zakryła sobie twarz, gdy zwinęła się w pozycji embrionalnej na łóżku.
- Jak to? – zielonooka wsadziła egzemplarz „Dwadzieścia lat później” do walizki i usiadła na brzegu łóżka rozdygotanej koleżanki.
- On mnie zdradzał – wrzasnęła rzucając poduszką o podłogę.
Crimson przewróciła oczami tak, by Olivia nie mogła tego zauważyć. Rudowłosa miała tego już trochę dosyć, jej współlokatorka ciągle miała nowego chłopaka, a później po raz kolejny użalała się nad sobą a następnie objadała lodami, potem znowu przeżywała wielką miłość i tak w kółko. Ginę to nudziło. Ciągle zajmowała się tylko pocieszaniem przyjaciółki i wysłuchiwaniem jej rozentuzjazmowanego głosu opowiadającego o samych zaletach wybranka, lub płaczliwego tonu żalącego się na złamane serce.
- Nie przejmuj się, to idiota – weszła szybko w swoją rolę zielonooka. – Nie smuć się – pogładziła ją po plecach, więc dziewczyna podniosła na nią swoje piwne oczy. – Spójrz na to pozytywnie. Idą wakacje, a ty jesteś wolna. To wielka szansa! Na pewno kogoś wychaczysz i we wrześniu wszystko mi opowiesz, co? – zachęciła ją.
- Tak myślisz? – mruknęła Olivia bez przekonania.
- No pewnie! Dziewczyno, możesz mieć każdego! – nie przestawała Gwen.
- Dobrze, ale pod warunkiem, że w te wakacje ty też kogoś sobie znajdziesz – wystawiła palca stawiając warunek.
Crimson przewróciła zielonymi oczami.
- Daj spokój, Liv, wiesz, że się do tego nie nadaję – stwierdziła, wstała i podeszła do łóżka, żeby kontynuować pakowanie.
- To przynajmniej nie czytaj znowu „Romea i Julii” – poprosiła brunetka.
Ognistowłosa uśmiechnęła się do siebie półgębkiem. Uwielbiała czytać Szekspira, a w szczególności tę tragedię.
- Tego nie mogę obiecać, wiesz, jak bardzo ich uwielbiam – spojrzała przez ramię na przyjaciółkę.
- Och, przestań! To jest chore! Dwoje nastolatków zakochują się w sobie wbrew wszystkiemu, żeby na koniec kopnąć w kalendarz! – podniosła się do siadu piwnooka.
- Ale umierają w imię miłości! – podnieciła się Gina.
- A ty, jak zawsze, to samo! Przecież ty nie musisz tego czytać, znasz każde słowo na pamięć! – oburzyła się Dalton.
- A mogę chociaż „Tristana i Izoldę”? – spojrzała na nią błagalnym wzrokiem.
- Ani mi się waż! Historia nie mniej chora niż poprzednia. W dodatku tam są smoki.
- A w czym przeszkadzają smoki?!
- Dodają tej historii kiczowatości – uznała opierając się o ścianę. – Jemy lody? – zmieniła nagle temat.
Gwen wybuchła śmiechem i wrzuciła do walizki kolejne trzy książki.
- A co z twoim pakowaniem?
- Tata będzie gdzieś za półtorej godziny, zdążę się spakować.

I rzeczywiście tak było. Zjadły na pół pudełko lodów, Liv spakowała się, a później siedziały i dyskutowały o tym, co może czytać Gina pod nieobecność przyjaciółki. Olivia i Gwen obiecały sobie, że kiedyś spędzą u siebie wakacje, więc w tamtym roku przez dwa tygodnie były razem we Francji, a następne dwa spędziły u Olivii w domu. W tym roku wypadła kolej na dom Gwen. Były już nawet umówione kiedy przyjedzie Livia i co będą razem robiły. W prawdzie Crimson nie lubiła tłumów, ale na prośbę koleżanki zgodziła się na wspólne wyjście na koncert w jej rodzinnej miejscowości.
Golden Harbor było niewielką miejscowością niedaleko Brighton, którą zamieszkiwało niewiele ponad trzydzieści tysięcy osób. Ale Gina nie zdziwiła się, że jakiś zespół chce zagrać tam koncert. W Golden Harbor zawsze panowała miła atmosfera, a ludzie chętnie uczestniczyli w imprezach organizowanych na  terenie miasta.
Gdy przyjechał pan Adam Dalton, tata Olivii, dziewczyny były w świetnych nastrojach i zniecierpliwione czekały na powrót do domów. Przez korki, które natrafiły się na trasie, droga zajęła im siedem i pół godziny, więc obydwie osiemnastolatki usnęły podczas podróży, a gdy się obudziły ponownie rozpoczęły rozmowę i przerzucanie się zabawnymi tekstami. Gwen wiedziała, że po raz kolejny udało jej się wyratować Liv z opresji i przy dobrych wiatrach nie będzie musiała już o tym słuchać przynajmniej do końca wakacji. A jeśli los naprawdę będzie jej sprzyjał, być może Olivia znajdzie sobie kogoś innego i kompletnie zapomni o Dereku.
Gdy mini van Daltonów zaparkował przed bramą domu rudowłosej dochodziła już osiemnasta, ale słońce nadal powoli przetaczało się po nieboskłonie. Ojciec Liv wyjął walizkę z bagażnika samochodu i pożegnał się z nią przez objęcie jej ramieniem. Pan Dalton traktował ją jak własną córkę, bo doskonale wiedział, że dziewczyna straciła rodziców lata temu.
- Pa, Liv! Trzymaj się i dzwoń codziennie – pomachała rudowłosa do przyjaciółki.
- O mnie się nie martw! Będę cię kontrolować, czy aby nie czytasz którejś okropnej książki ze śmiercią zakochanych w scenie końcowej – powiedziała uśmiechając się szeroko.
Gwen machnęła ręką koło głowy zbywając ją.
- Pa, szerokiej drogi – pożegnała się przesyłając całusa i weszła na teren swojej posesji.
Z podwórka było widać światło sączące się przez okna kuchni. Babcia zapewne czekała na nią i przy okazji piekła jakieś ciasto z okazji początku wakacji. Gina uwielbiała swoją babcię, bo od lat miała tylko ją, ale także dlatego, że babcia oddała jej całe swoje serce i zawsze była, gdy zielonooka tego potrzebowała, zaopiekowała się nią należycie, jakby miała jeszcze jedno dziecko i nigdy nie pozwoliła zapomnieć jej o miłości, jaką darzyli ją rodzice. Babcia sprawiła, że Gwen nigdy niczego nie brakowało i nie mogła narzekać.
Dziewczyna weszła po schodach, z rumorem wciągając za sobą ciężką walizkę. Gdy tylko przekroczyła próg domu do jej nozdrzy dostał się zapach malinowej herbaty – jej ulubionej.
- Już jestem, babciu – zawołała zamykając za sobą drzwi.
Starsza kobieta w fartuszku wyszła z kuchni i szeroko uśmiechnięta rozłożyła ramiona, by przytulić wnuczkę.
- Tęskniłam za tobą, kochanie – szepnęła gładząc ją po plecach.
Gina zaciągnęła się zapachem babci. Pachniała herbatą malinową i ciastem marchewkowym oraz ich starym psem, Brunem. Pachniała domem. Dziewczyna wtuliła się w nią jeszcze bardziej.
- Ja za tobą też, babciu – szepnęła w ramię siwej kobiety.
To właśnie najbardziej lubiła w wyjazdach, że miała dokąd wracać.

3 komentarze:

  1. Boże, wszędzie ten Hemmo. Nosz Moniko, za jakie grzechy? Derek, zdjęcie Lydi w mediach...? Ale mniejsza, imię jak imię. Boże, Heminks. Nieee. Będę to jeszcze przez godzinę przeżywać. Ale przynajmniej wybrałaś tego, który wygląda z nich wszystkich najlepiej. Lepiej sobie to wyobrażać, mniejsza trauma. Pisaj, bo jestem ciekawa, co z tego wyjdzie. Buahahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, ja serio nie sądziłam, że to jednak ktoś znajdzie XD
      W ogóle to nie wiem, jak to się stało. Po prostu któregoś dnia otworzyłam edytor tekstu, a wena mi mówi "Pisz!" No to siadam i piszę, a później tak paczę i takie "Coooo!? Ja o Hemmingsie? Buahahahahaha! Ale serio?" No i tak wyszło. Jak juz się brać za pisanie ff to na całego - sportowy już piszę, to teraz coś dla uciechy nastolatków XDDD
      Następny rozdział pojawi się za dwa tygodnie :*

      Usuń
    2. Moja droga, wróciłaś fragment na blog, który sama mi wysłałaś, więc ciężko było nie znaleźć.
      Moja reakcja była podobna.

      Usuń