poniedziałek, 5 grudnia 2016

Chapter eight: I want look in your eyes

Witajcie,
Z tej strony Wasz "Szujowaty Polsat", że pozwolę sobie zacytować komentarz. Wracam z tym, jakże upragnionym, rozdziałem i mam nadzieję, że się Wam spodoba. 
Pozdrawiam Agacię xxx

============================================

Stanęły jedynie kilka rzędów od podestu, na którym grał zespół. Gwen miała wrażenie, że jego błękitne oczy są jedynym, na co może w tamtej chwili patrzeć. Jego wzrok błądził po sali, aż zatrzymał się na jednym punkcie i zielonooka była pewna, że ją zobaczył. Muzyka nadal dudniła w głośnikach, chłopcy właśnie skończyli śpiewać refren „She Looks So Perfect”, ale Luke nie wypowiedział ani słowa. Po prostu na nią patrzył, bez mrugania. Jego twarz kompletnie straciła wyraz, jakby pobladł. Calum przejął inicjatywę i zaczął śpiewać za blondyna, ale każdy doskonale wiedział, że coś jest nie tak.
Luke obrócił się tyłem do widowni i powiedział coś do Ashtona, który zrobił wielkie oczy oraz zacisnął wargi w wąską linię. Piosenka dobiegła końca, a tłum po raz kolejny podniósł wrzawę. Wszyscy skakali, krzyczeli i piszczeli, nawet Olivia, ale Gwen zaschło w gardle. Chciała się gdzieś ukryć, byle nie zobaczył jej ponownie. Co chwilę czuła uderzenia gorąca i gulę, która z każdym oddechem rosłą co raz bardziej.
- Moi drodzy – odezwał się Calum. Hałas nabrał na sile. – Teraz zagramy, specjalnie dla was, Heartbreak Girl – oznajmił. Wszystkie dziewczyny zapiszczały, aż Gwen miała wrażenie, że budynek zatrzeszczał od natężenia dźwięku.
- Mamy dla was niespodziankę – wtrącił się Luke. Calum wydawał się być zbity z tropu. – Dziś wybierzemy z widowni jedną dziewczynę, która zostanie naszą heratbreak girl – szatyn zmarszczył czoło i obrzucił spojrzeniem resztę zespołu.
Wszystkie dziewczyny zapiszczały ponownie i zaczęły krzyczeć, żeby to je wybrał. Gwen stała i milczała, zupełnie, jakby była na baterie, które właśnie się wyczerpały. Ashton wyszedł zza perkusji i podbiegł do swojego kumpla, a później zabrał mu mikrofon i wysłuchał tego, co ma mu do powiedzenia.
- Pozwólcie nam się zastanowić – zaśmiał się do mikrofonu Irwin. – Luke wybierze ją spośród tłumu, gdy będziemy grać ten kawałek, dobrze? – nadstawił ucho do publiczności, która ryknęła entuzjastycznie. Oddał kumplowi mikrofon i pobiegł za swój instrument, a następnie zaczął grać.
Po zaśpiewaniu pierwszej zwrotki Hemmings zwrócił się twarzą do Crimson, która skuliła się w sobie pod jego wzrokiem. Trzej członkowie zaczęli śpiewać refren, a blondyn wyjął swój mikrofon ze statywu i podszedł do krawędzi sceny.
- Czy mogę prosić na scenę rudowłosą dziewczynę z trzeciego rzędu? – zapytał i uśmiechnął się pokazując idealnie białe zęby.
Gwen poczuła, jak krew odpływa jej z mózgu, a przed oczami zatańczyły mroczki. Miała wrażenie, że zachwilę runie na ziemię na oczach tych wszystkich ludzi, ale wtedy poczuła szturchnięcie w bok. To Olivia, która zauważyła, że ta nie może się ocknąć.
- Gwen, idź. To o ciebie chodzi – uśmiechnęła się szeroko, ewidentnie rozentuzjazmowana. Gina poczuła, jak jej drobna dłoń wypycha ją przed tłum.
Dziewczyna zadarła głowę, była jedynie metr niżej niż jego głowa. Chłopak wystawił w jej stronę dłoń. Osiemnastolatka obejrzała się przez ramię i spojrzała na przyjaciółkę, która zachęcająco kiwała głową, więc chwyciła jego dłoń i wyszła na scenę, czując mrowienie w każdym milimetrze jej ciała.
Stanęła obok Luke’a, który wyciągnął ją na środek sceny i starała się spojrzeć na widownię, ale oślepił ją reflektor z drugiego końca sali. Nie wiedziała, jakim cudem Luke ją zauważył, bo ona nie mogła zobaczyć nic, dopiero z czasem jej wzrok przyzwyczaił się do światła. Każdy chłopak śpiewał, lecz ona nie słyszała żadnego, poza Hemmings’em. Spojrzała z bliska w jego oczy – tak roześmiane i błękitne, jak kiedyś. Ale to już nie był ten Luke, którego znała. Tamten Luke by jej nie zostawił, próbowałby się z nią skontaktować, nie porzuciłby ich przyjaźni od tak. W tamtym momencie Gina zastanawiała się, jak dawno zaszła w nim przemiana, ale nie potrafiła tego określić. Jego wzrok błądził po jej twarzy, a on śpiewał tylko do niej. Tylko dla niej.
Zielonooka nie mogła pojąć, co go podkusiło do wywołania jej na scenę. Czy ją poznał? Przecież minęły lata, a ona zmieniła się niesamowicie. Zresztą z nim było podobnie. Nadal był Luke’iem Hammings’em, tylko jego szczęka zarysowała się nieco mocniej, a twarz zrobiła bardziej pociągła.
Gdy utwór dobiegł końca chciała po prostu uciekać, gdzie pieprz rośnie, ale gdy tylko ruszyła się z miejsca chłopak ujął delikatnie jej nadgarstek, a drugą ręką zasłonił mikrofon.
- Zostań – powiedział lekko łamiącym się głosem. Dziewczyna pokręciła przecząco głową. – Chociaż jedną piosenkę – poprosił spoglądając jej prosto w oczy.
Nie potrafiła mu odmówić. Trwali tak przez chwilę, aż Clifford zorientował się, że nikt nie ma zamiaru zapowiedzieć następnej piosenki, więc on się tego podjął, choć nie powinien.
- Kochani, teraz wykonamy utwór Vapor. Mamy nadzieję, że nam pomożecie. Gotowi? – rzucił.
Tłum odpowiedział chóralnie. Luke obrócił się przez ramię na czerwonowłosego i skinął głową. Gwen uznała, że to odpowiednia pora na odwrócenie wzroku, więc po prostu to zrobiła. Spuściła wzrok i podrapała się po skrzydełku nosa. Jakiś mężczyzna przyniósł jej krzesło barowe, a za chwilę dostawił drugie dla stojącego dwudziestolatka. Gina nie miała bladego pojęcia, jak powinna się zachować, ale po prostu usiadła na krześle. Luke powrócił na nią wzrokiem i także usiadł na krześle. Oparł na swoich udach gitarę i zaczął delikatnie muskać jej struny, wykonując utwór akustycznie.
I’ll take what you got, got, got
I know it’s not a lot, lot, lot
Cos I just need another hit
You’re the thing that I can’t quit*
Chłopak przez cały czas nie spuszczał z niej wzroku, jedynie przy zmianie akordów zerkał ukradkiem na instrument. Dziewczyna czułą się speszona, wiedziała, że wszyscy na nią patrzą i denerwowała się tym. Miała wrażenie, że cały ten tłum śpiewa do niej. Wiedziała także, że to jedynie piosenka, ale doszukiwała się w tych słowach prawdy. Lecz nie mogła jej znaleźć. Luke porzucił ją już dawno, teraz już nie mógł mówić o tym, że tego nie chce. Zrobił to. Teraz już było za późno.
Poczuła jak emocje w niej wzbierają i zerwała się z krzesła, a potem zbiegła ze sceny i przeciskając się przez tłum z uniesionymi rękami, w których trzymali telefony z włączonymi latarkami, a z ich ust wypływały kolejne słowa tej piosenki. Gwen wybiegła przed klub i opadła na kolana, a później usiadła na piętach. Płakała, to był jedyny sposób, w który potrafiła teraz wyrazić rządzące jej ciałem emocje.
Ze środka lokalu dobiegły ostatnie słowa piosenki, a chwilę później ktoś podniósł ją z chodnika za łokieć i okrył ramiona marynarką. To był ochroniarz. Zwykły, wysoki, łysy, biały mężczyzna.
- Zmarznie pani – odpowiedział na jej pytający wzrok. – Niech pani wróci do środka, inaczej bilet się zmarnuje.
Gwen potaknęła głową, oddała mu marynarkę i wróciła do klubu i do Olivii. Nie mogła jej zostawić samej, to ona zapłaciła za bilet – była jej to winna.

==============================

* Wezmę, co masz
Wiem, że to nie wiele
Bo potrzebuję kolejnego impulsu
Jesteś tym, czego nie mogę porzucić*

Powyższe tłumaczenie należy do mnie, więc może nie być zbyt dobre, ale mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza. Tłumaczę tak, żeby pasowało do kontekstu ;) A może i nie? W sumie to najpierw sobie tłumaczę, a później piszę, więc... A, nieważne, 'hu kers?' XD
Mam nadzieję, że się rozdział spodobał, zapraszam do komentowania. 
Pozdrawiam, do następnego,
Monika Karolina

4 komentarze:

  1. Czuję się zaszczycona *zaśmiewa się szatańsko* Paring Lugina wygrywa wszystko chociaż źle brzmi (z drugiej strony jak zaczęłam myśleć nad innymi to mi jakieś "Giey" wyszło czy ki co, więc z dwojga złego lepsze tamto 😁😁😁)
    Powodzenia kobieto i daj mnie kolejny rozdział 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam bladego pojęcia skąd ci ten "Giey" wyszedł, ale Lugina to nazwa już oficjalna i nie będę jej zmieniać. Zastanawiam się, co miałaś na myśli pisząc "Paring Lugina wygrywa wszystko", ale jako, że ładnie to brzmi, to nie będę tego roztrząsać. Może po prostu taka jesteś Hemmingsowa XD [nie sądzę]
      Cieszę się, że tak oczekujesz kontynuacji, bardzo żem rada
      Pozdrawiam cieplutko,
      Monika Karolina

      Usuń
  2. Bajkowo innego słowa się nie da użyć ;)
    Zaczarowałaś tą chwilę :* tak długo na nią czekałam i nie zawiodłam się była idealna :D
    Zmartwiła mnie tylko ucieczka Gwen ze sceny :(
    Mam jednak nadzieję że Luke ją odnajdzie i z nią porozmawia na pewno może wszystko jakoś wyjaśnić.
    Czekam na następny.
    Buziaki Dreams :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że obdarowałaś mnie taką ilością miłych słów :) Nie martw się ucieczką Gwen, jesteśmy w opku, takie rzeczy się zdarzają ;) NIe zdradzę nic więcej, ty zawsze chcesz spoilerów...
      Pozdrawiam,
      Monika Karolina

      Usuń